poniedziałek, 28 maja 2012

Świadectwo z poślizgiem

Dla urozmaicenia typowej tematyki i oderwania od dołka znalezione w sieci pytanie dyrektora jakiejś szkoły. Ciekawe jak układać się mogą ludzkie losy.

"Czy można wydać świadectwo Pani, która w 1980 roku skończyła szkołę zasadniczą i nie dostarczyła wówczas protokołu czeladniczego i co oczywiste nie otrzymała świadectwa. Zdała egzamin czeladniczy w 2012 roku i chce świadectwo. Z jaką datą ewentualnie i na jakim druku i czy jest na to pp."

Padła odpowiedź, że oczywiście - świadectwo się należy, z datą obecną.

Cóż, jak widać da się pewne sprawy zakończyć nawet po wielu latach. :-)

niedziela, 27 maja 2012

Szaflandia

Jest sobie odległa, a jednocześnie bliska przecież kraina zwana Szafą. Żyją tam chłopcy, którym na widok innych chłopców  serca biją mocniej, niż na widok dziewczynek. Ale z obawy jak na to zareagują inni ludzie - ukrywają to. Wypierają swą odmienność od większości, udają że są tacy jak reszta. 

O istnieniu Szafy od jakiegoś czasu już wiemy. O wiele mniej osób zdaje sobie sprawę z tego, że Szafa jest zamknietą niewidzialną barierą doliną leżącą na większej wyspie - Szaflandii. Mieszkają tam ci, którzy mieli dość odwagi, siły i rozumu, by wyjść z Szafy, ale nie dość by ułożyć sobie życie w zgodzie ze sobą.

Wiedzą, że są inni niż większość, szczególnie tego nie ukrywają, marzą o tym, żeby założyć swoją rodzinę, mieć kochającego partnera, własne bezpieczne gniazdko, swój ciepły i przytulny azyl dający schronienie przed obojętnym i pędzącym światem. Ale na opuszczenie Szafy zużyli cały zasób odwagi i wytrwałości jaki mieli i nie zostało im go już ani trochę by odpłynąć z Szaflandii.

Ci co mają dobry wzrok mogą ich zobaczyć siedzących na wybrzeżu i wpatrzonych w horyzont, jak marzą o statku, którym przypłynie ich ukochany. Że podejdzie do nich, tak piękny jak w ich snach i marzeniach, wyciągnie rękę i powie: "Chodź ze mną. Przepłynąłem ocean, by Cię odnaleźć." I odpłyną trzymając się za ręce na rufowym pokładzie wielkiego statku prosto ku wschodzącemu słońcu szczęśliwej przyszłości.

Ci którzy ich widzą nie mogą pojąć, dlaczego chlopcy na wybrzeżu nie reagują na przybijające do przystani statki. Dlaczego odwracają się od chłopców, którzy do nich zagadują. Ba, wielu z nich ucieka nawet kiedy ktoś do nich podchodzi. 

Ale wracają na wybrzeże czasem co wieczór, czasem co jakiś czas i skuleni, obejmując rękami kolana, wpatrują się w horyzont czekając na swe marzenie. Coraz starsi, coraz smutniejsi, aż rozwiewają się w końcu jak pył niesiony morską bryzą.

Ci co mają dobry słuch powiadają, że szumiący wybrzeżem wiatr układa się w słowa:

O mój wymarzony,
O mój wytęskniony,
Nie wiesz przecież o tym nic,
Że tutaj na brzegu za Tobą ktoś
Wypłakał z oczu łzy... 
A choć czas ucieka
Z utęsknieniem czekam
Aż przyjedziesz po mnie sam,

I zabierzesz miłość swą
Hen, do pałacu bram!

Ja wciąż czekam biedny i to mój sen,
Co całe życie trwa...


sobota, 26 maja 2012

Nowoczesne ocenianie

Biedny Atlu, jak się obawiałem, doznał wstrząsu na widok odkryć matematycznych naszej młodzieży, czyniących jego wiedzę przestarzałą i zwietrzałą.

Wspomniałem w jednym z komentarzy o tym, że systemu oceniania ewoluuje w kierunku dawania punktów za znalezione pozytywy i broń Boże nie odejmowania punktów za bzdury. Jak to w praktyce wygląda?

Jeśli w temacie "Omów wojny polsko-tureckie" uczeń napisze:

"Kara Mustafa - dzielny wódz Krzyżaków
prowadził swe wojska przez Alpy na Kraków
"

to trzeba mu dać punkty, bo:
  1. wskazał Kara Mustafę i prawidłowo zidentyfikował jego kierowniczą rolę wojskową oraz pokusił się o próbę charakterystyki postaci przez wskazanie jednej z jego cech - "dzielny", 
  2. właściwie określił strategiczne cele tureckie - uderzenie w samo serce Rzeczypospolitej - Kraków.
  3. dodatkowo słusznie nawiązał do szerszego kontekstu ekspansji tureckiej wymierzonego w cesarstwo i papiestwo poprzez wzmiankę o Alpach.
  4. Dostrzegł związki Polski ze światem chrześcijańskim. Jednocześnie wzmiankując Krzyżaków dał do zrozumienia, że wie iż świat chrześcijański nawet w obliczu muzułmańskiego zagrożenia nie stanowił jedności, był podzielony, więcej nawet - był skonfliktowany.
No i spokojnie punktów się uzbiera dość, żeby młody człowiek egzamin zdał. I oto chodzi! Żeby wyborca był zadowolony. Bo i polityk zadowolony będzie. A święty Biurokracy będzie się cieszył, że mu wyznawców przybywa.

Co nie?! Dobrze mówię, panie Boczku?!

piątek, 25 maja 2012

Samoocena

Siostrunia od półtora roku traci pracę. Znaczy, mniej więcej wtedy oznajmiła przygnębiona, że za pół roku ją straci, bo się firma restrukturyzuje i likwidują jej dział. Firma szuka oszczędności, tnie koszty, zwalnia pracowników. Minął miesiąc, który miał być ostatnim jej pracy, minął kolejny i następny i jeszcze następny... 
Od dawna słyszałem, jaka to jest beznadziejna w pracy, jak to się myli, jak to wszystko strasznie trudno jej ogarnąć, jaka to jest beznadziejna (powtórzenie konieczne, raz nie oddawałby stopnia jej beznadziejności), że jest ślepa i nie widzi, zapomina, za stara, zapomina (no właśnie, sami widzicie jak zapomina), na pewno ma Alzheimera, początki albo zaawansowane stadium (zależnie od nastroju).

Jak pracowała na próbnym, to było przecież jasne, że nigdy jej nie przyjmą po zakończeniu próbnego. Jak jej zaoferowali umowę o pracę, to było że przecież nie wiadomo na jak długo, to znaczy wiadomo, że na krótko a w ogóle to i tak ją zaraz pewnie wyrzucą, bo przecież ona się do niczego nie nadaje i nic z tego co ma robić - nie rozumie.  Jak ją zwolnią to przecież nie znajdzie nowej pracy, bo jest za stara i nikt jej nie będzie chciał, nie będzie miała z czego żyć etc.

Dziś sobie gadamy, ustalamy strategię najazdu z okazji dnia Matki. Zagaduję o robotę. I cóż się okazuje? Otóż, istotnie, firma zamyka wreszcie jej dział i po fuzji otwiera zupełnie nową strukturę zajmującą się tym segmentem działalności. Zespół osobowy zostanie zbudowany od podstaw, częściowo w oparciu o dotychczasowy personel, a częściowo w oparciu o nowych pracowników. I okazało się, że zaproponowali Siostruni tam pracę. Pytam na jakim stanowisku. Takim a takim. Nie znam się, ale kojarzę że inne niż do tej pory i intuicyjnie obstawiam, że chyba bardziej odpowiedzialne. Pytam czy to nie jest raczej awans. Siostrunia półgębkiem przyznała, że "no... właściwie... to można tak powiedzieć"!

I dawaj zaraz w jęk, że na pewno nie zaproponują jej umowy o pracę, tylko okres próbny i że znowu będzie "zaczynać od zera" itd. Trochę mi zeszło na oświecaniu jej, że powinna być zadowolona z propozycji angażu. Że gdyby była rzeczywiście tak beznadziejna to by jej nie proponowali pracy w nowej strukturze. Że gdyby faktycznie tak kiepsko sobie radziła, to by jej nie proponowali zupełnie nowego stanowiska i nowego, trudniejszego zakresu obowiązków itd. itp.

Biedna ta moja Siostrunia - najpierw tatuś, a potem ślubne, pożal się Boże, szczęście wbijali jej w głowę, że jest beznadziejna i do niczego się nie nadaje. A kiedy uwolniła się od jednego i drugiego, to i studia skończyła - jedne, drugie, i pracę znalazła, i jak widać dla przełożonych jest całkiem wartościowym pracownikiem, mimo wieku over fifty, czyli  niezbyt atrakcyjnego na dzisiejszym rynku pracy. Tylko tak ciężko sprawić, żeby jeszcze sama w to uwierzyła...

* * *

Bambini potrafią być rozbrajające. Idę korytarzem, w ręce niosę dużą reklamówkę z logo znanej cukierni (jednak aktualna zawartość całkowicie niejadalna). Mijam moje diablęta weneckie siedzące i leżące pod salą i przystanąłem na moment, ci na mój widok - zaczynają mi radośnie machać. Podchodzę bliżej. Promiennie uśmiechnięty Wolfi, wpatrzony w reklamówkę, uprzejmie rzeczowym tonem:
- Ma pan tam coś do zjedzenia?

czwartek, 24 maja 2012

Umysłom ścisłym

Klasa matematyczna, pierwsza. Kartkówka. Za moich czasów to się robiło w klasie czwartej, może piątej - podstawówki. A tu ogólniak. I czytamy...

  • Trójkąt prostopadły.
  • W czworokąt można wpisać okrąg, wtedy gdy dwusieczne wszystkich boków przetną się w punkcie.
  • Środek okręgu jest w miejscu przecięcia jego wysokości.
  • Środek okręgu jest to miejsce w którym skupiona jest cała masa trójkąta.
  • Środek ciężkości trójkąta to prosta dzieląca kąty trójkąta. Dzieli większy trójkąt na dwa mniejsze.
  • Suma kątów trójkąta prostokątnego wynosi 90 st.
  • Przekątna przecina trójkąt pod kątem prostym. Wzór na przekątną  d=√a2+b2

Nie, kochani, to nie jest fake. To autentyki. A teraz niech ktoś ocuci Atlu... :-)

* * *
Niedawno przypełzłem z wiązanki. Wiązanka to: lekcje, rada i zebranie z rodzicami - wszystko jednego dnia, w szkółce od rana do wieczora, przy niefartownym układzie nawet 13 godzin w pracy. 
Na szczęście dziś obeszło się bez ekscesów, ale wyszedłem zmęczony. Paru rodziców nie przyszło, choć to zebranie obowiązkowe (zagrożenia) i bedę musiał ich obsyłać poleconymi z info że ich pociechy mogą dostać jedynkę. W sumie nie mogę na moich rodziców narzekać, bo chodzą nieźle, choć z drugiej strony mam i takich, którzy dziś pojawili się drugi raz - poprzednio byli we wrześniu i przez wszystkie miesiące "pomiędzy" nie odczuwali potrzeby kontaktu ze szkołą ich dziecka.